sobota, 13 listopada 2010

melatonina

Szaruga jesienna w listopadzie? Nic nowego w naszej szerokości geograficznej.  Ale w tym roku nawet listopad nie jest bardzo paskudny, chociaż robi co może. Nie jest bardzo zimno i chociaż czasem pada, to można pospacerować to tu, to ówdzie. Liście kolorowe lecą i mogłoby być całkiem miło, a  nawet i romantycznie - gdyby nie ten brak słońca. Cierpię. Uwielbiam ciepły, suchy  wiatr z pustyni, taki żar z pieca. Myślę, że w poprzednim życiu byłam Nubijką mieszkającą w namiocie, lub Beduinem poganiającym wielbłądy przez wydmy.  Gdy jest szaruga, a słonko nie wyjrzy zza chmur, choćby na  króciutką chwilę, nawet takie blade, jesienne - jest mi źle. Wspominam wyjazdy do ciepłych krajów, planuję następne, uwielbiam czuć na skórze ciepło słoneczne, nawet palące promienie sprawiają mi radość i nie wzbudzają niechęci. Jeśli jest mi za gorąco, mogę się czymś osłonić, ale gdy brakuje mi słońca - nic mi nie pomaga.  Gdy wracam z podróży, a w Polsce jest akurat zima, taka jaką ostatnio najczęściej mamy: 0 stopni, na ulicach rozbełtany śnieg z solą, a w powietrzu szara mżawka - zastanawiam się po co  wróciłam! Myślę, że moje miejsce powinno być gdzie indziej, że w naszej szerokości geograficznej urodziłam się przez pomyłkę. 
Upał mi nie szkodzi na nic, a duchota przeszkadza w życiu.  Kiedyś napisałam o tym wiersz:
Złota pustynia
Czuły wiaterek rozgrzany słońcem                                                                        
Suchy smak piasku zostawia na wargach
Haftuje blaskiem wydmy pachnące,
Sennie  wiruje  w  odległych piargach.

Jedwabny piasek dotykiem gorącym
Lekko  oblepia moje bose stopy
Błyszczące  słońce swym blaskiem złocącym
Ogarnia  wszystko pragnące pozłoty

Wita mnie szczerze radośnie i słodko
Całe bogactwo i przepych widomy,
Migoce przede mną miraży pozłotką,
Już wiem na pewno. Wróciłam do domu.

Tak to sobie właśnie wyobrażam.

niedziela, 7 listopada 2010

dieta

      Nie będzie o odchudzaniu, chociaż może to też dobry temat. Ale nie tym razem.  Tym razem chciałam pomyśleć o tym jak to się mogło stać, że w prestiżowym lotniczym pułku wojskowym jest zatrudnionych 80 osób z zarzutami sądowymi,  a 33 osoby z czego 18 pilotów otrzymało już prawomocny wyrok.
      Popełnione przestępstwa dotyczyły wyłudzania pieniędzy za nieprawidłowo rozliczane diety za delegacje zagraniczne i zwrotów wydatków za fikcyjne noclegi. Sądy wydały wyroki, prokuratury przedstawiły zarzuty,  więc wszystko wskazuje na to, że tak było. Jednak nie mogę uwierzyć, że tyle osób z jednej instytucji okazało się zwyczajnie nieuczciwych.
       Być może trzeba przypatrzeć się sposobowi rozliczania diety, cenom, kosztom i tym wszystkim czynnikom, które mogą być wątpliwe, niejasne i zwyczajnie nielogiczne, jak często w innych drukach obowiązujących  w naszym kraju.   Skoro przez tyle lat  użytkownicy w taki sposób rozliczali delegacje - wydaje mi się, że gdzieś został popełniony błąd i to nie przez pracowników pułku. 
      A inną sprawą jest wynagrodzenie pilotów tego pułku. Ale to już nie jest o diecie.

sobota, 6 listopada 2010

na początek

      Brakuje mi chyba czegoś w życiu, skoro zdecydowałam sie na pisanie w internecie. To jakaś forma ekshibicjonizmu i potrzeba poklasku, podziwu, może chęć zaistnienia?
Ale jakiego zaistnienia? Kto to przeczyta? Chyba tylko ci znajomi, którym podam adres. Ale jeśli tak, to mogę im wysłać maila. Kogo zresztą interesują moje uwagi i spoostrzeżenia? Teraz wszyscy mają swoje zdanie i każdy je autorytatywnie upublicznia, w sposób nie znoszący sprzeciwu. Wszyscy mają swoje zdanie jedynie słuszne i prawdziwe. Wszyscy, czyli nikt.
      Obecnie namąciły w mediach panie, które wyleciały z partii opozycyjnej. I wszyscy zastanawiają się co one teraz zrobią. Takie doskonałe, z taką ogromną polityczną przyszłością i takim wielkim potencjałem.  Okazuje się, że już bez przyszłości. Zostały skreślone jednym ruchem szefa. Ale nie dziwię się szefowi. Żadna z obu pań wg mnie nie ma wielkiego politycznego potencjału. Jedna wsławiła się określeniem nowej prezydentury w taki sposób, że wyszczekanemu interlokutorowi opadła szczęka i zaniemówił. Taka pyskata. A druga bardziej nadaje sie na przedszkolankę niż na polityka. Może obie są sprawnymi urzędniczkami, jedna z pewnością jest dobrą organizatorką i potrafi przedstawić  miły wizerunek szefa, tego nie neguję. Ale w opozycyjnej partii widzę inne osoby. Co prawda widzę też inną partię opozycyjną, ale to już inna sprawa.
      Ale w świetle tak ważnych politycznych spraw, które się dzieją w naszym kraju, może ktoś mi wyjaśni co  dalej będzie z tym, co na fotografii?