Szaruga jesienna w listopadzie? Nic nowego w naszej szerokości geograficznej. Ale w tym roku nawet listopad nie jest bardzo paskudny, chociaż robi co może. Nie jest bardzo zimno i chociaż czasem pada, to można pospacerować to tu, to ówdzie. Liście kolorowe lecą i mogłoby być całkiem miło, a nawet i romantycznie - gdyby nie ten brak słońca. Cierpię. Uwielbiam ciepły, suchy wiatr z pustyni, taki żar z pieca. Myślę, że w poprzednim życiu byłam Nubijką mieszkającą w namiocie, lub Beduinem poganiającym wielbłądy przez wydmy. Gdy jest szaruga, a słonko nie wyjrzy zza chmur, choćby na króciutką chwilę, nawet takie blade, jesienne - jest mi źle. Wspominam wyjazdy do ciepłych krajów, planuję następne, uwielbiam czuć na skórze ciepło słoneczne, nawet palące promienie sprawiają mi radość i nie wzbudzają niechęci. Jeśli jest mi za gorąco, mogę się czymś osłonić, ale gdy brakuje mi słońca - nic mi nie pomaga. Gdy wracam z podróży, a w Polsce jest akurat zima, taka jaką ostatnio najczęściej mamy: 0 stopni, na ulicach rozbełtany śnieg z solą, a w powietrzu szara mżawka - zastanawiam się po co wróciłam! Myślę, że moje miejsce powinno być gdzie indziej, że w naszej szerokości geograficznej urodziłam się przez pomyłkę.
Upał mi nie szkodzi na nic, a duchota przeszkadza w życiu. Kiedyś napisałam o tym wiersz:
Złota pustynia
Czuły wiaterek rozgrzany słońcem
Suchy smak piasku zostawia na wargach
Haftuje blaskiem wydmy pachnące,
Sennie wiruje w odległych piargach.
Jedwabny piasek dotykiem gorącym
Lekko oblepia moje bose stopy
Błyszczące słońce swym blaskiem złocącym
Ogarnia wszystko pragnące pozłoty
Wita mnie szczerze radośnie i słodko
Całe bogactwo i przepych widomy,
Migoce przede mną miraży pozłotką,
Już wiem na pewno. Wróciłam do domu.
Tak to sobie właśnie wyobrażam.
Nawet nie wiesz, jak dobrze Cię rozumiem. Uwielbiam słońce, bez słońca popadam w przygnębienie, niechęć i lenistwo. Popieram pomysł krajów skandynawskich, aby przez długie i ponure miesiące zimowe mieszkańcy niemal obowiązkowo pławili się w sztucznym ultrafiolecie w solariach: nie dla opalenizny, dla podtrzymania komfortu psychicznego.
OdpowiedzUsuńps. Urokliwy wiersz, bardzo radosny.