wtorek, 19 marca 2013

Rocznica

Dzisiaj mam rocznicę ślubu. Celowo nie piszę którą, bo było to naprawdę dawno, powiem tylko że koralowa i ciut ciut,  ale za to tego pamiętnego dnia była  prześliczna, wiosenna pogoda. Ja występowałam w sukience z krótkim rękawem, mój świeżo poślubiony małżonek w garniturze, goście też przyszli bez płaszczy.  A było to właśnie 19 marca.  Porównując z dzisiejszą śnieżycą dochodzę do wniosku, że ocieplenie klimatu to jakieś oszustwo.

Ślub odbywał się w Pałacu Ślubów na Placu Zamkowym i ponieważ był tylko jeden - to przyszło naprawdę dużo gości. Do tego stopnia, że po samej uroczystości,  podczas składania życzeń, zatarasowaliśmy całe przejście i kolejne pary nie mogły się przecisnąć do właściwej sali.  Naprawdę powstał korek, w związku z czym pracownik Pałacu spytał naszego przyjaciela, kto to się żeni, że przyszło tyle ludzi i czy może  prosić nas o  szybsze załatwienie tych życzeń. Nasz przyjaciel, człowiek wesoły i  dowcipny, powiedział, że żeni się syn ambasadora Turcji i dlatego jest tylu gości. Na co pan pracownik podszedł do stojącego obok mnie męża, nieświadomego  całego zajścia i prosząc go o zrobienie przejścia dla następnych par,  zwrócił się do niego per "wasza ekscelencjo".  Do dzisiaj  się z tego śmiejemy.  Naszego przyjaciela, jak i wielu innych gości nie ma już z nami. Jubileusze przywodzą na myśl różne wspomnienia.   Panta rhei.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz