sobota, 6 listopada 2010

na początek

      Brakuje mi chyba czegoś w życiu, skoro zdecydowałam sie na pisanie w internecie. To jakaś forma ekshibicjonizmu i potrzeba poklasku, podziwu, może chęć zaistnienia?
Ale jakiego zaistnienia? Kto to przeczyta? Chyba tylko ci znajomi, którym podam adres. Ale jeśli tak, to mogę im wysłać maila. Kogo zresztą interesują moje uwagi i spoostrzeżenia? Teraz wszyscy mają swoje zdanie i każdy je autorytatywnie upublicznia, w sposób nie znoszący sprzeciwu. Wszyscy mają swoje zdanie jedynie słuszne i prawdziwe. Wszyscy, czyli nikt.
      Obecnie namąciły w mediach panie, które wyleciały z partii opozycyjnej. I wszyscy zastanawiają się co one teraz zrobią. Takie doskonałe, z taką ogromną polityczną przyszłością i takim wielkim potencjałem.  Okazuje się, że już bez przyszłości. Zostały skreślone jednym ruchem szefa. Ale nie dziwię się szefowi. Żadna z obu pań wg mnie nie ma wielkiego politycznego potencjału. Jedna wsławiła się określeniem nowej prezydentury w taki sposób, że wyszczekanemu interlokutorowi opadła szczęka i zaniemówił. Taka pyskata. A druga bardziej nadaje sie na przedszkolankę niż na polityka. Może obie są sprawnymi urzędniczkami, jedna z pewnością jest dobrą organizatorką i potrafi przedstawić  miły wizerunek szefa, tego nie neguję. Ale w opozycyjnej partii widzę inne osoby. Co prawda widzę też inną partię opozycyjną, ale to już inna sprawa.
      Ale w świetle tak ważnych politycznych spraw, które się dzieją w naszym kraju, może ktoś mi wyjaśni co  dalej będzie z tym, co na fotografii?

1 komentarz:

  1. Witam i w tej wirtualnej rzeczywistości :) Z pewnością znajdziesz wiernych czytelników, te trzy już zamieszczone wpisy wystarczą, by zaciekawić, zatrzymać na dłużej i zachęcić do powracania na Twojego bloga.

    A z tym, co na fotografii? Będzie rosnąć. I rosnąć. I rosnąć. Aż...

    OdpowiedzUsuń